Comiesięczne czuwania będą organizowane do 18 maja, czyli do 101. rocznicy urodzin św. Jana Pawła II. O tym, dlaczego warto włączyć się w to dzieło i jak przebiega nabożeństwo, opowiada ks. Sebastian Kozyra z parafii w Suchej Beskidzkiej: – Ostatnie czuwanie zainteresowało naszych parafian. Po adoracji wiele osób mówiło, że
Wynikiem tych rozmów jest książka bardzo głęboka i osobista, ukazująca Jana Pawła II nie tylko jako sternika Kościoła, ale także jako niezwykłego człowieka. Nie lękajcie się! Rozmowy z Janem Pawłem II. Numer ISBN. 83-240-0600-1. Wymiary. 143x205. Gatunek. Publicystyka i felietony,Religia i religioznawstwo.
Nieznani sprawcy uszkodzili pamiątkową tablicę z podobizną papieża Jana Pawła II. Do bulwersującego zdarzenia doszło w Skale (woj. małopolskie). O sprawie poinformował burmistrz tego miasta Krzysztof Wójtowicz. Santos: Jan Paweł II to wielka osobistość. Jego przyjaciel ujawnia mało znane fakty. „W wyniku prymitywnego aktu
Rozmowy z Janem Pawłem II, Kraków 2005, s. 12. Karol Wojtyła – pilny uczeń, aktor i dobry kolega. Karol zwany Lolkiem, 15 września 1926 roku rozpoczął naukę w męskiej Szkole Podstawowej im. Marcina Wadowity w Wadowicach. Był zdyscyplinowanym, bardzo zdolnym, bystrym i pilnym uczniem.
Pod hasłem "Jan Paweł II Sługa Miłosierdzia" w całej Polsce obchodzony był VI Dzień Papieski. We wszystkich diecezjach modlono się w intencji rychłej beatyfikacji Jana Pawła II, odbywały się konferencje naukowe poświęcone papieskiemu nauczaniu, koncerty, pokazy filmowe, a wolontariusze kwestowali na rzecz stypendiów dla uzdolnionej młodzieży z uboższych rodzin.
Z tej okazji tygodnik "Newsweek" publikuje fragmenty nigdy wcześniej niedrukowanego wywiadu z polskim Papieżem, przeprowadzonego w 1988 r. przez. Nieznany wywiad z Janem Pawłem II.
. Pieśń Zawitaj Królowo Różańca Św Wprowadzenie / Rozważanie / Tajemnice Chwalebne Tajemnica I: Zmartwychwstanie Pana Jezusa Dziesiątek Różańca w języku łacińskim I Tajemnica II: Wniebowstąpienie Pana Jezusa Pieśń Gwiazdo Śliczna Wspaniała Dziesiątek Różańca w języku polskim I Tajemnica III: Zesłanie Ducha Świętego Pieśń Niech Serce Twoje Ojca Świetego Dziesiątek Różańca w języku polskim II Tajemnica IV: Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny Dziesiątek Różańca w języku polskim III Tajemnica V: Ukoronowanie Najświętszej Maryi Panny Pieśń Królowej Anielskiej Dziesiątek Różańca w języku łacińskim II Przykład melodii dziesiątka Różańca w wersji śpiewanej
Jacek Salij OP 1. CHRZEST PANA JEZUSA W JORDANIEMt 3, 13-17; Mk 1, 9-11; Łk 3, 21-22; J 1,31-34; Iz 11,1-2; Iz 42,1; Mt 12,17-21. Chrzest, którego udzielał Jan w wodach Jordanu, był zapowiedzią tego chrztu, którym my zostaliśmy ochrzczeni. Chrzest Jana był bowiem chrztem pokuty. Przyjmując ten chrzest, ludzie wyznawali swoje grzechy i błagali Boga o miłosierdzie. ?Ja was chrzczę wodą dla nawrócenia ? wyjaśniał Jan Chrzciciel ? lecz Ten, który idzie za mną mocniejszy jest ode mnie. On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem?. Właśnie my zostaliśmy ochrzczeni Duchem Świętym i ogniem, ogniem Bożej miłości do człowieka. Ogniem, który realnie oczyścił nas z naszych grzechów; i jeszcze więcej ? uczynił nas dziećmi Bożymi, uczestnikami Bożej natury. Chrzest, którego zażądał od Jana Pan Jezus, był zapowiedzią innego chrztu ? takiego chrztu, którym tylko On jeden miał zostać ochrzczony. ?Chrzest mam przyjąć i jakiej doznaję udręki, aż się to stanie? (Łk 12,50) ? wyznał kiedyś Pan Jezus, a niewątpliwie miał na myśli ten chrzest we własnej krwi, który miał się dokonać w czasie Jego męki. Podobnie powiedział do synów Zebedeusza, którym marzyły się zaszczyty w Jego Królestwie: ?Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?? (Mk 10,38). Zatem chrztem Pana Jezusa była Jego męka, jaką On podjął dla naszego zbawienia. Widzimy więc, że chrzest, który Pan Jezus przyjął od Jana, miał dokładnie odwrotne znaczenie niż ten chrzest, którego Jan udzielał wszystkim innym ludziom. Wszyscy inni przyjmowali od Jana chrzest pokuty i wychodzili z wód Jordanu bardziej czyści. Pan Jezus, niepokalany i najświętszy, wszedł w wody Jordanu, aby symbolicznie wziąć na siebie grzechy całego świata i żeby je zanieść na krzyż. Z wód Jordanu wyszedł Pan Jezus jako Baranek Boży, obciążony grzechami całego świata. Właśnie od chrztu w Jordanie rozpoczął Pan Jezus swoją działalność publiczną. Przez Jego naukę i cuda, a zwłaszcza przez Jego śmierć i zmartwychwstanie, miało się dokonać nasze pojednanie z Ojcem Przedwiecznym. Jezus bowiem przyszedł do nas od swojego Ojca, którego jest Synem Jednorodzonym i umiłowanym. Toteż już nad wodami Jordanu pojawiła się postać gołębicy, widzialny znak Ducha Świętego. Wtedy była to tylko obietnica naszego pojednania z Bogiem. Po zmartwychwstaniu Chrystusa Duch Święty zstępuje na nas realnie i realnie dokonuje naszego pojednania z Bogiem. 2. PAN JEZUS OBJAWIA SIEBIE NA WESELU W KANIEJ 2,1-11; Rdz 41,55; Mt 14,19n; Mt 22,2; Ap 19,9; Ap 21,1nn. To jest bardzo znamienne, że ?początek znaków? uczynił Jezus podczas wesela. Temat wesela pojawia się również w wielu Jego przypowieściach. Bo przyszedł On do nas jako Oblubieniec, zapraszający nas do wiekuistej miłości, pragnący przemienić nas, Kościół, w swoją Oblubienicę. Jeden warunek, żebyśmy mogli stać się Oblubienicą Chrystusa jest już wypełniony: niewątpliwie już jesteśmy przez Niego ukochani i upragnieni, zresztą bez żadnej naszej zasługi. Jednak jeszcze dwa warunki muszą być spełnione: prawdziwą Oblubienicę cechuje postawa zawierzenia swojemu Ukochanemu oraz powinna ona swoimi czynami zapraszać Oblubieńca do okazywania jej miłości. Otóż na weselu w Kanie postawy zawierzenia uczy nas Maryja. Jak najlepsza matka zauważyła ona, że ubogim nowożeńcom grozi kompromitacja, i zaraz szepnęła o tym swojemu Synowi. Jednak Pan Jezus nie odpowiedział jej wtedy: ?Dobrze, zaraz coś na to poradzę?. Drogi Boże nie są drogami ludzkimi i odpowiedź Pana Jezusa zdawała się nie dawać nadziei. ?Jeszcze nie nadeszła moja godzina? ? odpowiedział swojej Matce. Maryja jest jednak Mistrzynią zawierzenia. Już podczas zwiastowania cała zawierzyła się Bogu: ?Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego?. Również teraz, kiedy odpowiedź Jezusa jakby nie pozwalała na nadzieję, ona wiedziała jedno: że Jemu trzeba i warto zawierzyć całkowicie. ?Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie? ? powiedziała do ludzi obsługujących gości weselnych. W ślad za zwierzeniem muszą iść czyny zawierzenia ? i to jest warunek trzeci, który musi być spełniony, ażebyśmy związali się na trwałe z naszym Boskim Oblubieńcem. Jezus nakazuje sługom napełnić stągwie wodą, a potem zanieść ją staroście weselnemu. Okazało się wtedy, że woda zamieniła się w wino. ?Jasne jest ? komentuje to wydarzenie Jan Paweł II ? że nadzwyczajny skutek działania pochodzi nie od nich, ale od Tego, który im polecił działać i który sam działa swoją tajemniczą, Boską mocą?. 3. PAN JEZUS GŁOSI KRÓLESTWO BOŻE I WZYWA DO NAWRÓCENIAMt 4,23nn; Mk 1,14n; Ps 22,23n; Ps 51,15; Iz 6,8; Iz 61,1n; Rz 10,13-15; 1 Kor 1,22-25; 1 Kor 9,16; Ga 1,8n; 2 Kor 5,20. Królestwo Boże jest tam, gdzie Bóg jest naprawdę na pierwszym miejscu ? i w naszym sercu, i w naszych wyborach życiowych, i w naszym porządku miłowania. Kiedy zaś Bóg jest na pierwszym miejscu, wówczas wszystko jest na swoim miejscu, a w ludzkich sercach i między ludźmi pojawia się pokój, i radość, i miłość wzajemna. Jednak Królestwa Bożego nie da się wprowadzić naszymi dobrymi postanowieniami. Możemy je przyjąć tylko jako dar od naszego Zbawiciela, bo tylko On ma moc usuwać nasz grzech, największą przeszkodę dla Królestwa Bożego. Kiedy wpatrujemy się w Ewangelie, można odnieść wrażenie, że Pan Jezus chciał rozbudzić nadzieję Królestwa zwłaszcza w ludziach ubogich, odrzuconych i pogardzanych. Aż intryguje to Jego upodobanie do zajmowania się ludźmi mało ważnymi i z marginesu. Rozpoczął On głosić Dobrą Nowinę nie w Rzymie, nawet nie w Jerozolimie, ale w północnej Galilei, w Ziemi Zabulona i Neftalego (Mt 4,12-23), czyli w najbardziej zabitej deskami prowincji, jaką da się wyobrazić. Mogłoby się wydawać, że skoro przyszedł On ogłosić zbawienie wszystkim narodom, to powinienby zaczynać rozsądniej. Powinien raczej udać się do miejsc socjologicznie węzłowych, tam, gdzie kształtuje się opinia publiczna ? a nie gdzieś tam na zapadłą prowincję. Również na głosicieli Ewangelii mógłby wybrać ludzi bardziej do tego się nadających, a nie zwyczajnych rybaków, ludzi nieokrzesanych i nie znających technik przekonywania. Jednak Bóg nie ma względu na osoby. Ciemny analfabeta jest dla Niego tak samo drogocenny i bezcenny, jak Arystoteles, Kopernik czy Einstein. Co więcej, Jezus głosi Dobrą Nowinę i wzywa do nawrócenia nawet największych grzeszników. On nie dzieli nas na ludzi porządnych i na ludzkie śmieci. Dla Niego każdy z nas jest skarbem, każdego z nas chce On ocalić na życie wieczne. Nawet celników i nierządnice. Orędzie o Królestwie Bożym to radosna nowina, że dla Boga znaczymy niewyobrażalnie więcej, niż na to zasługujemy. 4. PRZEMIENIENIE NA GÓRZE TABORMt 17,1-8; Mk 9,2-8; Łk 9,28-36; 2 P 1,16nn; Mt 26,37; Ps 76,5; Ps 89,16nn; Ps 119,135; Iz 9,1n; Iz 60,1-3; Mt 5,14-16; J 3,19-21; J 8,12; Rz 13,12; 2 Kor 4,6; 1 P 2,9; Ap 22,4n. To nie przypadek, że na Górze Przemienienia rozmawiali z Jezusem Mojżesz i Eliasz. W Starym Testamencie czytamy, że zarówno Mojżesz jak Eliasz rozmawiali z Bogiem na Górze Synaj, nazywanej też Górą Horeb. To właśnie na tej górze Mojżesz otrzymał od Boga dziesięcioro przykazań. Na tej samej górze Eliasz przeżył słynną teofanię, kiedy to po bardzo gwałtownych zjawiskach przyrody Bóg objawił mu się w cichym, łagodnym wietrzyku. Otóż na Górze Przemienienia Mojżesz i Eliasz rozmawiają z tym samym Bogiem prawdziwym i wszechmocnym, z którym spotkali się podczas swego doczesnego życia. Ewangelista Łukasz zapisał, że rozmawiali z Nim ? z Jednorodzonym Synem Bożym, który jest jedno ze swoim Przedwiecznym Ojcem ? o Jego odejściu, jakie miało się dokonać w Jerozolimie. Dla kochającego Boga byliśmy warci nie tylko tego, żeby Syn Boży stał się Synem Człowieczym, ale również tego, żeby umarł za nas na krzyżu. Obecność Mojżesza i Eliasza w wydarzeniu przemienienia Pańskiego podkreśla tajemnicę zbawczego zstąpienia Boga w naszą ludzką historię, tajemnicę przygotowywaną przez całe dzieje Starego Testamentu i urzeczywistnioną w Jezusie Chrystusie. Natomiast głos Ojca Przedwiecznego wskazuje na tajemnicę jakby odwrotną, na tajemnicę naszego wstępowania do Boga. ?Oto mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie!?. Słuchajcie Go, idźcie za Nim ? powiada Ojciec Przedwieczny ? On jest przewodnikiem waszego zbawienia! Słuchajcie Go, bo On jest Drogą, Prawdą i Życiem! Zawierzcie Mu samych siebie, bo On tak was ukochał, że dla was przeszedł przez mękę i krzyż! Dajcie Mu się prowadzić i doprowadzić do Przedwiecznego Ojca! 5. USTANOWIENIE EUCHARYSTIIMt 26,26-29; Mk 14,22-25; Łk 22,19n; 1 Kor 11,23-26; J 6,22-59; Wj 16,4nn; Wj 24,6-8; Ml 1,11; Mt 14,32-37; 1 Kor 10,16n; Jr 31,31-33; Iz 25,6-9. Już wcześniej, po cudzie rozmnożenia chleba, Pan Jezus obiecywał swoim wyznawcom dać Pokarm nieporównywalnie ważniejszy niż manna, jaką Bóg karmił swój lud, kiedy wyprowadzał go z niewoli do ziemi obiecanej: ?Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli… Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata. (J 6,49-51). Jezus wywiązał się z tej swojej obietnicy w przeddzień swojej męki, podczas Ostatniej Wieczerzy. Był wtedy najdosłowniej wypełniony taką miłością, która czyniła Go gotowym do oddania za nas życia, mimo że byliśmy wtedy Jego nieprzyjaciółmi. Nawet spośród najbliższych Mu uczniów jeden miał Go wydać, drugi się Go wyprzeć, a wszyscy ? od Niego uciec. Jak trudna była to miłość nawet dla Niego, dla Człowieka będącego zarazem Synem Bożym, świadczy o tym dramatyczna walka duchowa, jaką jeszcze tego samego wieczoru miał przeżyć w Ogrodzie Oliwnym. Zarazem Jezus z całą świadomością chciał tę swoją miłość przeciwstawić siłom ciemności, które przygotowywały wtedy największy przeciwko Niemu atak. Dobrowolnie wystawił się na ten straszliwy atak: ?Ja życie moje oddaję, aby je znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać (J 10,17n). A wszystko to miało się stać po prostu dlatego, że nas kocha. Po to przecież Jezus zgodził się pójść na krzyż, żeby nas wszystkich uzdolnić do naśladowania Jego miłości, która jest mocniejsza niż siły ciemności. Zatem Eucharystię ustanowił Pan Jezus nie tylko po to, żeby każdy z nas ? ?ze wszystkich pokoleń, ras i języków? ? mógł mieć aż tak bezpośredni przystęp do Niego. On w tym sakramencie nie tylko daje nam się cały, ale daje się jako nas kochający ? jako Ten, który za nas życie oddał, i jako Ten, który nas niezawodnie doprowadzi do życia wiecznego, jeżeli tylko pozwolimy Mu napełniać się tą miłością, jaka jest w Nim. Zwłaszcza obdarzając nas Eucharystią, Jezus wywiązuje się z tej obietnicy, jaką zostawił nam na samym końcu swojej Modlitwy Arcykapłańskiej: ?Objawiłem im, Ojcze, Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich? (J 17,26). Stanisław Gołąb OP 1. CHRZEST PANA JEZUSA W JORDANIEKończy się ukryte życie Jezusa. Odtąd nie należy On już tylko do Matki. Wychodząc z wód Jordanu, rozpoczyna misję Mesjasza. Jan Chrzciciel mówi o Nim: Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata (J 1,29). Bóg Ojciec publicznie przyznaje się do Niego i osobiście potwierdza Jego tożsamość, mówiąc: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie (Mk 1,11). Jezus już tutaj bierze na swoje barki ciężar grzechu i poprzez rany swej Męki na krzyżu będzie niósł aż do śmierci. Już tutaj zaczyna spowiedź z grzechów całej ludzkości tak, jak gdyby to były Jego własne grzechy. Identyfikując się z nami doświadcza naszej nędzy jak swojej własnej. Jezus Chrystus pojawia się obok człowieka tak blisko, że ? podobnie jak w tłumie oczekującym na chrzest ? może pozostać nierozpoznany. Możemy nawet nie zauważyć, że Jezus jest dla nas Bożym darem. 2. OBJAWIENIE SIĘ JEZUSA W KANIE GALILEJSKIEJMaryja, Matka Jezusa, troszczy się nawet o weselną ucztę tych, którzy zaprosili na swoje gody jej Syna. To Ona, dojrzawszy potrzebę, organizuje pomoc. Zaistniały tu cud otwiera serca uczniów na Boga i Jego dobroć. Uświadamia im, że dla Jezusa ważna jest nawet radość bawiących się na weselu gości. Przyjmując zaproszenie na gody, Jezus przede wszystkim uczcił zaślubiny mężczyzny i kobiety. Potwierdził, że małżeństwo jest czymś pięknym, chcianym i błogosławionym przez Stwórcę. Obecny wśród nas Chrystus może powtórzyć cud z Kany, na każdym etapie trwania małżeństwa. Wystarczy Go zaprosić i poprosić. Może On wodę rutyny, oziębłości, nudy przemienić w wino miłości, serdeczności, czułości i obdarować nas takim darem. 3. GŁOSZENIE KRÓLESTWA I WZYWANIE DO NAWRÓCENIAOjciec wciąż szuka swego dziecka ? choćby ono samo czuło się zagubione i chodziło złymi drogami. To wychodzenie bogatego w miłosierdzie Boga naprzeciw ludzkości nosi w historii zbawienia imię Jezusa Chrystusa. Chrystus staje obok człowieka bez względu na to, czy nazywa się on Adam, Kain, Cham czy Judasz, a może Mateusz, Bartek czy Sylwia. Ojciec ofiarowuje własnego Syna nie tylko z tego powodu, że człowiek jest biedny i ślepy, nagi i grzeszny, ale ze względu na to, że bezgranicznie go kocha. Druga Osoba Przenajświętszej Trójcy staje obok nas i daruje nam swojego Ojca, swoją Matkę, Ducha Pocieszyciela, darzy nas dosłownie wszystkim. Ode mnie jednak zależy, czy ja sam hojnie obdarowującemu mnie Chrystusowi uwierzę i czy Mu zaufam. Czy przyjmę Jego dar. 4. PRZEMIENIENIE PAŃSKIE NA GÓRZE TABORTrzej Apostołowie doświadczyli na Taborze tajemnicy istnienia nieba. Doświadczyli szczęścia, które przeraża, i radości, która zapiera dech. Zauroczeni Odkupicielem, słyszą głos Ojca i wchodzą w obłok, będący znakiem obecności samego Boga. Scenerią wydarzenia jest obłok, blask i głos, zachwyt, upadek na twarz i dzwoniące w trwodze zęby. To ?odsłonięcie twarzy? było darem Przyjaciela dla Apostołów ? darem na drogę do Kalwarii. Zauroczenie pięknem Odkupiciela może, a nawet powinno, pojawić się również w życiu osób wierzących. To także dar Przyjaciela dla nas, ludzi, na trudne nieraz drogi i ścieżki naszego życia. Przyjąć ten dar to znaczy utkwić swój wzrok w obliczu Chrystusa. Wówczas można doświadczać miłości Ojca i cieszyć się radością Ducha Świętego. 5. USTANOWIENIE EUCHARYSTIITo, co w Kościele jest najcenniejsze ? Eucharystia ? jest darem samego Pana Boga, darem Jego miłości. Wypowiedziane na kilka godzin przed śmiercią Chrystusa słowa Bierzcie i jedzcie…, Bierzcie i pijcie… są świadectwem miłości aż do końca (J 13, 50). Jezus zaprasza nas wszystkich pod swój krzyż, byśmy dotknęli Jego Ciała, Jego Krwi i Jego Miłości. Daje samego siebie, by człowiek mógł dojść do szczęścia na własnych nogach. Daje obficie każdemu, kto chce, ile chce i kiedy chce. Ten dar wprowadza w zakłopotanie, szokuje, zawstydza. Jednak z Chrystusem łatwiej jest człowiekowi dźwigać swoje własne, często poplątane, czasami aż do bólu przykre życie. Tomasz Alexiewicz OP 1. CHRZEST PANA JEZUSA W JORDANIEKiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na Niego, w postaci cielesnej niby gołębica, a nieba odezwał się głos: ?Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie? (Łk 3, 21-22). Jordan jest rzeką graniczną między krainą grzechu i śmierci a Ziemią Obiecaną. Jezus Chrystus przyjmując chrzest w Jordanie, wskazuje, że to On jest tą granicą. On oddziela krainę śmierci, krainę grzechu od krainy życia. Bierze na siebie grzech całej ludzkości. Ojciec Niebieski potwierdza Jego misję ? otwierają się niebiosa i głos Ojca ogłasza Go Synem umiłowanym. Wszyscy szukamy Ziemi Obiecanej, szukamy swojej Jerozolimy ? Jeruszalaim to znaczy Miasto Pokoju ? szukamy więc swojego pokoju. Powinniśmy pamiętać, że początek jest tam, nad Jordanem. Od tej chwili zaczęła się publiczna działalność Jezusa, który przyszedł, aby zwiastować światu pokój. Jordan jest rzeką graniczną o podwójnym znaczeniu: oddziela wschód od zachodu, czyli krainę pustynną, krainę grzechu od Ziemi Obiecanej, ale też północ od południa; za tym miejscem, gdzie odbył się chrzest (bród Betabara), woda Jordanu przestaje żyć, przestaje być wodą pitną, bo wpływa do Morza Martwego. Gdy Pan Jezus wkroczył w wodę Jordanu, prosząc o chrzest, nie On został oczyszczony, lecz woda. Od tej chwili każda woda chrztu staje się źródłem życia dla tego, kto jest chrzczony. Jezus jest podwójną szansą dla każdego wierzącego. Pozwala wyjść od grzechu, od śmierci do życia i światła, ale pomaga też przez całe życie dokonywać wyborów i opowiadać się za dobrem. Jeżeli, nie daj Boże, przekroczy się tę granicę, jeżeli się odejdzie od Chrystusa, grozi niebezpieczeństwo, że człowiek gdzieś zginie. Jan Chrzciciel, druga postać obecna w tej tajemnicy, to ostatni z proroków. Jego postawa może pokazywać nam istotę proroctwa. Dziś mamy ?proroków”, którzy wskazują na siebie. Prawdziwy prorok to ten, który wskazuje na Jezusa. Jan Chrzciciel mówił, iż trzeba, by on się umniejszał, a Jezus wzrastał. Taka powinna być droga każdego wierzącego ? by żyć w wolności dziecka Bożego, wolnego od ciemności grzechu i powierzać siebie Bogu tak, aż nasze sprawy zejdą na plan dalszy, a Boże sprawy będą dla nas najistotniejsze. Wtedy człowiek zostaje prorokiem. Taką postawą charakteryzuje się Jan Paweł II. Gdy modlimy się na różańcu, rozważając tajemnicę chrztu Pana Jezusa w Jordanie, możemy skierować nasze myśli także ku tej chwili w naszym życiu, kiedy dokonało się wejście w strefę światła. To jest nasz chrzest. Tajemnica różańca może nam pomóc w odnowieniu tych łask, które otrzymaliśmy na chrzcie. W chwilach wątpliwości wiary, w ciemnościach, które mają swoje źródło w grzechu i słabości, możemy modlić się, wzywając pomocy naszego Zbawiciela. Rozważając tę tajemnicę, w pewnym sensie mamy udział w owym akcie sprzed 2000 lat. Jezus na nowo bierze na siebie nasze grzechy. Daje nam nadzieję i wskazuje na Ojca. Więcej, pokazuje, że możemy tak jak On, być posłuszni Ojcu Niebieskiemu. 2. OBJAWIENIE SIĘ JEZUSA W KANIE GALILEJSKIEJTrzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów (J 2,1-2). Pan Jezus bierze udział w ludzkiej radości, w przyjęciu weselnym. Jest to wydarzenie dla nas wszystkich dość jasno wskazujące na obecność Chrystusa w sakramencie małżeństwa. Wkracza on w bardzo konkretne, podstawowe ludzkie sprawy. Przemienienie wody w wino na weselu ma wiele znaczeń, jest głębokim symbolem. Św. Jan tak umieścił w Ewangelii wydarzenie w Kanie Galilejskiej, by wskazać, że to jest początek znaków, a tym ostatecznym znakiem jest Triduum Paschalne: Wielki Czwartek, Piątek i Sobota. Wtedy Jezus przemienia wino w swoją Krew. Przyniesiono stągwie do żydowskich oczyszczeń, słudzy napełnili je wodą. Woda, która oczyszcza, zostaje przemieniona przez Jezusa w wino ? symbol miłości, tej Miłości, która daje siebie aż po krzyż i zostawia nam pamiątkę swej Męki pod postaciami Chleba i Wina. Początek znaków w Kanie Galilejskiej kryje w sobie zapowiedź zbawienia. Jest tu zatem pragnienie Chrystusa, który chce przemienić nasz grzech w stan łaski. Dla mnie to jest sakrament pokuty. Skoro powierzamy Jezusowi swoje grzechy, to On je przemienia swoją łaską, odpuszczając je nam. To jest tajemnica przemiany, która dokonuje się w intymności spotkania z Jezusem. Po ludzku to jest niemożliwe, tak samo jak nie jest po ludzku możliwe przemienić wodę w wino. Sam sobie grzechu nie odpuszczę, może to uczynić tylko Jezus. Mówimy o radości spotkania z Jezusem, o komunii. Niestety, są miejsca na świecie, gdzie wszyscy chodzą do komunii, ale prawie nikt nie chodzi do spowiedzi. My, ludzie nie jesteśmy bezgrzeszni, tylko Matka Boża jest bezgrzeszna. W tej tajemnicy różańca Jezus Chrystus przypomina nam więc, że aby mieć udział w radości, trzeba naprzód obmyć się z grzechów. Odpuszczenie grzechów, przebaczenie jest początkiem radości. Także w sakramencie małżeństwa przebaczenie jest warunkiem jego trwałości. Jezus Chrystus uświęca miłość ludzką przez swoją przebaczającą obecność. Po ludzku wydaje się niemożliwe wytrwać w jedności małżeńskiej, świat, kultura, w której żyjemy, nie dają nam nadziei w tej kwestii. Problem rozpadających się małżeństw nie polega na tym, że małżonkowie są źli, ale na tym, iż nie wierzą, że można przebaczyć, można naprawić, i nie wiedzą, jak to zrobić. Zło jest, było i będzie, ale tragedia jest wtedy, gdy nie widzi się Jezusa przebaczającego. Tego, który czyni wszystko nowe. Tymczasem Jezus stwarza więź małżeńską, tę małą komórkę społeczną, domowy Kościół, posyłając swojego Ducha Świętego. W pierwszym dniu stworzenia Duch Boży unosił się nad wodami, na weselu w Kanie Duch Boży unosił się nad wodą, przemieniając ją w wino ? symbol miłości i radości. Jeżeli zatem zaprosimy Matkę Najświętszą do naszych rodzin i będziemy robić wszystko, cokolwiek Jej Syn nam powie, On ocali to, co dobre, i miłość nie umrze. Zaproszono Matkę i był tam też Jezus. Jeżeli zapraszamy Matkę Najświętszą, a różaniec jest zaproszeniem Maryi do wspólnej modlitwy, to Jezus jest razem z nami. Jest Jezus i apostołowie, czyli Kościół. Modląc się więc z Matką Zbawiciela, prośmy, aby przemieniał nas swoją łaską. Prośmy o radość, która jest skutkiem odpuszczenia grzechów i wzajemnego przebaczenia. Zapraszajmy Ducha Świętego do małżeństw, szczególnie tych zagrożonych rozbiciem. Szukamy cudów, a pierwszym, fundamentalnym cudem, bez którego następne nie mają sensu, jest obmycie nas z grzechu, przebaczenie i budowanie Kościoła. 3. GŁOSZENIE KRÓLESTWA I WZYWANIE DO NAWRÓCENIA[…] Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: ?Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!? (Mk 1,14-15). Dzisiaj żyjemy w atmosferze sukcesu, pod presją reklamy, która wmawia nam, że można żyć długo, szczęśliwie i… bezproblemowo. W związku z tym bardzo łatwo wyciągnąć słuchaczom Ewangelii tylko ten wniosek, że tam gdzie jest Jezus, tam się dzieją cuda, rozumiane czasami jako ?hokus-pokus?. Wiele osób pragnie wyzwolić się ze swoich problemów bez osobistego wysiłku. Pan Jezus przecież uzdrawiał w tak cudowny sposób! My czekamy i nic się nie dzieje! Tymczasem Jezus Chrystus głosi nadejście Królestwa Bożego, wzywa do wiary i do nawrócenia. Ilu z nas w tym momencie jęczy, mówiąc: ?Nie, nie dam rady!”. Jezus nie rzuca słów na wiatr. Skoro mówi: ?Nawróć się?, to jednocześnie zapewnia: ?Ja ci w tym pomogę, sam tego nie uczynisz. Pamiętaj: nie jesteś sam?. Chrystus obchodził wioski i miasta Palestyny i czynami okazywał miłosierdzie Ojca. Uzdrawiał chorych, ale wymagał wiary. Przebaczał grzechy, ale mówił: ?Nie czyń tego więcej?. Tę tajemnicę miłości miłosiernej rozciągnął na cały świat i wszystkie pokolenia poprzez uzdrawiającą moc sakramentu pojednania. Taka była i jest kolejność działania Jezusowego: uzdrowienie ? poprzedzane przebaczeniem grzechów. Uzdrowienie wynikające z wiary, że to jest możliwe. Rozważając modlitewnie tę tajemnicę różańca, skierujmy nasze spojrzenie na Tego, który otwiera źródła miłosierdzia, przebacza grzechy, głosi Dobrą Nowinę, leczy serce i ciało ? zagląda do naszych domów, przechodzi przez świat, dobrze czyniąc. On, teraz obecny w każdym konfesjonale, w każdym głoszeniu Ewangelii, w każdym namaszczeniu chorych, przenika swoim światłem naszą codzienność. Prośmy też Matkę Najświętszą o wytrwałość, abyśmy mogli zrealizować to wszystko, do czego On nas wzywa. 4. PRZEMIENIENIE PAŃSKIE NA GÓRZE TABOR[…] [Jezus] wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dokonać w Jerozolimie (Łk 9, 28-31). Jezus Chrystus razem z trzema uczniami wspina się na górę Tabor nie po to, by podziwiać widoki, choć jest co podziwiać. Ich celem jest modlitwa. Niedługo potem Jezus zabierze ze sobą tych samych uczniów, aby modlili się razem z Nim w Ogrójcu. W czasie wspólnego trwania przed Bogiem Chrystus objawia Piotrowi, Janowi i Jakubowi, jakby najbliższym sobie, wybranym spośród Dwunastu uczniom, kim jest. Na górze Tabor pokazuje się pełen chwały, w towarzystwie największych proroków Izraela ? odkrywa swoje bóstwo. Natomiast w Ogrójcu, pełen cierpienia i słabości ? odkrywa swoje człowieczeństwo. Apostołowie zachwyceni są widokiem Przemienionego Jezusa, słyszą głos Ojca, który wzywa ich, by słuchali Syna. To doświadczenie jest im potrzebne, aby byli gotowi przyjąć i przeżyć razem z Nim Ogrójec, a przede wszystkim wywyższenie na innej górze ? na Golgocie. Uczniowie zafascynowani są widokiem przemienionego Mistrza oraz Mojżesza i Eliasza. W tym momencie pojawia się pokusa: ?Postawmy tu trzy namioty”. Pan Jezus jednak nie chce utrwalić się w ich doświadczeniu jako promieniujący blaskiem. Wtedy bowiem ludzie próbują zakonserwować to doświadczenie. ?Fajno nam tu jest, zostańmy tutaj? ? skutkiem tego jest bierność. Zbawienie nie może się dokonać, Ewangelia przestaje być głoszona wtedy, gdy wydaje się nam, że tak blisko jesteśmy Pana Jezusa, jest nam dobrze z naszą pobożnością. Niestety, na tym etapie nie możemy pozostać. Umocnieni, musimy zgodzić się na trudy, czasem cierpienie i śmierć. Jest jeszcze jeden aspekt tego wydarzenia. Chrystus objawia się w swojej chwale, ale robi to w ukryciu. Nie chce, by w ludziach pojawiła się pokusa, którą nieraz obserwował, gdy chcieli obwołać go królem. Jezus nie chce światowego rozgłosu. Nie chce zaistnieć jako guru ? to jest pułapka istniejąca we współczesnym świecie, postawa ?oświecenia?, którą przyjmują różni przywódcy religijni lub sektowi. W dzisiejszym świecie wielu ?świątobliwych?, którzy mówią o swoim oświeceniu, twierdzi, że pokaże ludziom prawdę, lecz w tym oświecaniu nie ma przebaczenia, bo nie ma krzyża. Tam jest tylko lepszość. Jezus Chrystus nie chce się wyróżnić, pokazać, że jest lepszy od innych, ale chce nam powiedzieć, że jest Bogiem. Dlatego, że Góra Tabor dominuje nad całą Galileą, Jezus może wskazać apostołom jakby na cały świat; on jest Bogiem całego świata. Nie tylko Bogiem Izraela, lecz całego świata. Uczniowie otrzymują przedsmak uniwersalności, by zrozumieć, iż Jezus Chrystus jest także dla nieobrzezanych. Dzieje się to jednakże w ukryciu, zanim nie nadejdzie dzień zmartwychwstania. Pan Jezus jest królem chwały, który objawia się w ukryciu, jakby czekając, aż dorośniemy do tego. 2000 lat trzeba było czekać, aby ujrzeć wizerunek Jezusa ukazującego swoją chwałę w obrazie ?Jezu, ufam Tobie?. Miłosierdzie Boże objawiające się w przebitym sercu, z którego wypływają strumienie przemienionej w światło krwi i wody, obmywa z grzechu, daje nowe życie. Rozważając tę tajemnicę różańca, możemy prosić o umocnienie wtedy, gdy słabną nasze siły jako świadków Chrystusa. Kiedy nasza słabość, grzech, pycha podkopuje ufność w Jego moc, wówczas wpatrujmy się oczyma duszy w jego jaśniejące Oblicze i wyznawajmy, że Jezus jest Panem. Gdy będziemy Jemu posłuszni, przemieni nasze słabości, abyśmy razem ze św. Pawłem mogli powiedzieć, iż: ?Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia? (Flp 4,13). 5. USTANOWIENIE EUCHARYSTIIWtedy rzekł do nich: ?Gorąco pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał. […]? Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc: ?To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!?. Tak samo i kielich po wieczerzy, mówiąc: ?Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana? (Łk 22, 15; 19-20). ?To czyńcie na moją pamiątkę? ? to są bardzo ważne słowa. Czynienie pamiątki Pana nie oznacza wspominania Jego dzieł, lecz czynienie Jego Obecności. Rzeczywistość, którą łatwo podważyć brakiem wiary. Jak to możliwe, by chleb i wino stały się Ciałem i Krwią? Wielu uczniów Jezusa gorszyło się, gdy mówił, że trzeba spożywać jego Ciało i Krew, by mieć życie wieczne. ?Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?? (J 6, 60). Ustanowienie Eucharystii zatem jest prawdziwie Tajemnicą, tajemnicą pełną światła. Jezus Chrystus nie tylko oczyszcza mnie i obmywa, ale zamieszkuje poprzez Eucharystię w moim życiu. Nie tylko przebacza mi grzechy, ale jednoczy się ze mną, utożsamia się ze mną. Ten, który zna wszystkie zakamarki serca człowieczego, wchodzi w nie, aby owe ciemności rozjaśnić. Eucharystia jest wielkim, hojnym darem Chrystusa, który karmi tłumy, samego siebie daje, abyśmy mieli siły do życia. Powinniśmy także pamiętać o innym aspekcie. Św. Jan w swojej Ewangelii, tam gdzie inni mówią o ustanowieniu Eucharystii, mówi o obmyciu nóg. Eucharystia więc to nie tylko święta Obecność w moim sercu, dar dla mnie. Obecność Jezusa przynagla, abym ja sam stał się darem poprzez uniżenie się przed drugim człowiekiem. Jezus uniża się, myje nogi apostołom, a jest to czynność sługi, i mówi: ?Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem?(J 13, 14). Pan Jezus zapewnia, że jest nasza mocą, więc możemy służyć, nie musimy być panami. Wiele osób, na jakimkolwiek stanowisku się znajduje, przybiera postawę kogoś, kto panuje. Może to być jeden ze skutków współczesnych mód, wmawiających nam, że musimy być zawsze ?do przodu?, górować nad innymi, bo inaczej nas zadepczą. U Pana Jezusa obowiązują inne prawa ? błogosławieni są cisi. Eucharystia więc jest sakramentem, który może leczyć pychę. Rozważając tę tajemnicę różańca, módlmy się o uzdrowienie naszych serc z pychy i egocentryzmu. Jeśli bowiem przyjmujemy sakrament miłości, jakim jest Eucharystia, prośmy nie tylko w swoich sprawach, ale uczmy się od Nauczyciela ofiarnej postawy wobec każdego, kto staje na naszej życiowej drodze. Pamiętajmy także o wdzięczności wobec kapłanów i wspieraniu ich naszą modlitwą.
Po przemówieniu swojego gościa, Jeana Vaniera, wstrząśnięty Jan Paweł II krzyknął: "Nic nie zrozumiałem z tego, co on opowiada!". Stopniowo jednak Papież sam wejdzie w tę tajemnicę. Zobacz, co wtedy usłyszał. Osoba z upośledzeniem budzi w nas lęk, ponieważ ma w sobie bardzo widoczne znamię śmierci. Przekroczyła, bez własnej woli, niewypowiedzianą, ukrytą linię, zakazaną granicę. Jest już częściowo martwa. Atroficzne ramię, wykrzywiona twarz, zabłąkany umysł paraliżują nas, wprawiają w przerażenie, w takie samo przerażenie, jakie ogarnia nas wobec sacrum. To jest "tabu" powiedziano by w Polinezji. Oglądanie śmierci z bliska, twarzą w twarz - jest tabu. Od najdawniejszych czasów, we wszystkich naszych społeczeństwach wszystko, co dotyka śmierci, jest oddzielone od przestrzeni żyjących. Osoba z upośledzeniem miesza w sobie te wymiary w sposób niemożliwy do zniesienia. W mniejszym stopniu czynią to także ci, którzy ponieśli porażkę, którzy nie radzą sobie w świecie takim, jaki jest. Przegrani w społecznej grze rywalizacji i siły. Naznaczeni stygmatem porażki. Chorzy, słabi, bezrobotni, bezdomni, biedni... Zatem najprościej, oczywiście, jest odsunąć ich na bok. Ale to, o czym mówi Ewangelia, co powtarza Jean Vanier, czego doświadcza się we wspólnotach Arki, podobnie jak w innych wspólnotach, to to, że zbliżając się do ubogiego, zranionego, wykluczonego, upokorzonego, zaprzestając ucieczki przed nim, podobnie jak zaprzestając ucieczki przed naszymi własnymi ograniczeniami i zranieniami, patrząc w twarz swojej własnej, właściwej nam istocie, kruchości, wejdziemy na drogę zmierzającą ku nadziei i szczęściu. To jest tajemnicze. To jest niezrozumiałe. To jest obietnica: "dolinę Akor, mówi Bóg ustami proroka Ozeasza, uczynię bramą nadziei" (Oz 2, 17). Dolina Akor, komentuje Jean Vanier, znajdowała się blisko Jerycha, oznaczała dolinę nieszczęścia, dolinę okrytych złą sławą wąwozów rojących się od demonów i dzikich bestii, oznaczała miejsce, którego należało unikać, które należało obchodzić z daleka. Jest bramą, do której przekroczenia zaprasza nas Bóg, aby stała się bramą nadziei. Jest to doświadczenie, które dla chrześcijan wyraża się w pojęciach krzyża i zmartwychwstania, Wielkiej Nocy - "przejście" - jest wystarczająco silne, aby inni, wierzący czy też nie, potrafiący wyrazić tę tajemnicę słowami lub niepotrafiący tego uczynić - doświadczyli tej głębokiej prawdy: "coś, co ma związek ze śmiercią, z ograniczeniami, przemienia się w życie i w pełnię", mówi młody wolontariusz z Arki. Tej płodności kruchości i słabości trzeba wpierw doświadczyć, aby mieć nadzieję na jej zrozumienie. Jean Vanier przypomina sobie śniadanie z Janem Pawłem II w 1987 roku. Papież jest jeszcze wtedy tym podziwianym przez media "Bożym atletą". Jean mówi mu o Éricu. O tym głęboko upośledzonym Éricu, który go przemienia. Papież słucha. Kiedy zbity z tropu wychodzi z sali, wymykają mu się słowa: "Nic nie zrozumiałem z tego, co [on] opowiada!". Stopniowo Jan Paweł II sam wejdzie w tę tajemnicę, którą zapowiedział mu ten gość swoimi niestosownymi wypowiedziami. Aż do tekstu z 2004 roku, który mówi o osobach z upośledzeniem umysłowym jako o "uprzywilejowanych świadkach człowieczeństwa", "żywych ikonach ukrzyżowanego Syna", bohaterach i "zwiastunach nowego świata, którym nie rządzi już siła, przemoc, agresja, ale miłość, solidarność, otwartość na drugiego". Papież, który od 1997 roku mnożył okazje, by głos Arki był słyszany w oficjalnym Kościele albo raczej przez przedstawicieli władz Kościoła, poprosi jej założyciela, żeby w sierpniu 2004 roku w Lourdes wygłosił medytacje na temat pięciu różańcowych tajemnic światła. Jean idzie kilka kroków przed papamobile. Mówi: "Nasz Ojciec święty jest biedny. Jest kruchy, ale jest chwałą Boga. Bóg objawia się przez niego". Papież jest skrajnie chory. Od 1996 roku choroba Parkinsona nie przestaje się rozwijać. Jest wciśnięty w swój fotel, ma trudności z mówieniem. Cierpi. Na końcu Jean Vanier dyskretnie znika. Jan Paweł II przywołuje go, gładzi go po policzku, daje mu swój różaniec. "Wiedział, że kocham go w jego słabości, tak jak wiedziałem, że on kocha Arkę i także kocha mnie w naszej słabości" - wspomina Jean. Zainteresowała cię ta historia? Poznaj biografię Jeana Vaniera, legendarnego założyciela wspólnoty "Arka".
Już po raz 10. wałbrzyszanie modlili się, pamiętali i byli obecni na Mszy św., w której modlono się o obfite owoce kanonizacji dla całej diecezji. Homilia wygłoszona na stadionie w Wałbrzychu w czasie Mszy św. w ramach przygotowania do kanonizacji sługi Bożego Jana Pawła II. Wałbrzych, 2 kwietnia 2014 r. Kanonizacja Jana Pawła II wezwaniem do naszej świętości Wstęp Ekscelencjo, drogi księże biskupie Adamie, bracia kapłani, diakoni, osoby życia konsekrowanego, czcigodny Ojcze z Radia Maryja i Telewizji Trwam wraz z całą obsługą techniczną. Szanowni parlamentarzyści, Panie prezydencie, samorządowcy: burmistrzowie, wójtowie. Drodzy dyrektorzy szkół, przedstawiciele służb mundurowych, górnicy. Drodzy mieszkańcy Wałbrzycha i okolic. Drodzy słuchacze Radia Maryja i widzowie Telewizji Trwam obecni przy radioodbiornikach i telewizorach w kraju i za granicą. To już po raz dziesiąty katolicki Wałbrzych staje do apelu modlitewnego w rocznicę odejścia do wieczności największego rodaka, wielkiego papieża naszych czasów, bł. Jana Pawła II. Ten wałbrzyski stadion na czas Eucharystii staje się naszą wielką świątynią, gdzie się uobecni zbawcza ofiara Jezusa Chrystusa. Na horyzoncie, od strony zachodniej, widnieje Góra Chełmiec, a na niej ogromny krzyż, z którego Chrystus spogląda na to miasto. Z tego miejsca, spod krzyża na Chełmcu, pozdrawiam zebranych na tym stadionie, pozdrawiam wszystkich wałbrzyszan, diecezję świdnicką i całą ojczyznę oraz wszystkich modlących się z nami przy radioodbiornikach i telewizorach w kraju i za granicą. Moi drodzy, jesteśmy na drodze wielkopostnej, prowadzącej nas ku świętom wielkanocnym. Poprzez pełnienie uczynków pokutnych: modlitwy, postu i jałmużny, poprzez rozważanie Bożego słowa w wielkopostnych homiliach i rekolekcjach świętych przygotowujemy się na godne przyjęcie darów zmartwychwstałego Chrystusa. Wielu z nas przyjęło już miłosierdzie Boże w Sakramencie Pokuty. Modlimy się, by inni też to uczynili. Nie zapominamy także o naszym godnym przygotowaniu się na wielki dzień kanonizacji naszego wielkiego papieża Jana Pawła II. Proponuję, abyśmy w dzisiejszym rozważaniu, w roku kanonizacji wielkiego syna Kościoła i narodu, jeszcze raz spojrzeli na ziemską drogę życia Jana Pawła II, na której to drodze, przy pomocy łaski Bożej, rzeźbił w sobie rysy świętości syn polskiej ziemi, 264. następca św. Piotra Apostoła. Papież od początku wiedział, że świętość jest dla wszystkich, że świętość to jest normalność, że jest ona głównym powołaniem każdego człowieka. Podzielmy sobie drogę życia Jana Pawła II na trzy odcinki: dzieciństwo i młodość (lata 1920-1946); lata posługi kapłańskiej, biskupiej i kardynalskiej (1946-1978) oraz lata posługi papieskiej (1978-2005); mamy zatem życiowy tryptyk: 26 lat, pięć miesięcy i kilkanaście dni; 32 lata bez kilkunastu dni i znowu 26 lat, 5 miesięcy i kilkanaście dni. Ze względów czasowych spójrzmy tylko na wybrane migawki z życia naszego wielkiego papieża, które nam odsłonią jego drogę do świętości.
Ojciec Święty Jan Paweł II znany jest w wielu dziedzinach ze swojej odkrywczej postawy teologicznej i pastoralnej. Po długim i owocnym pontyfikacie Papieża — Polaka świat dziś wygląda zupełnie inaczej. Jego nowatorską rolę zauważamy także w rozwoju pobożności maryjnej, i to nie tylko w tym, że powierzył Maryi całkowicie swoje posługiwanie apostolskie ze słynnym już wezwaniem „Totus tuus” (Cały Twój), ale również dlatego, że przyczynił się do ubogacenia modlitwy różańcowej o nowe tajemnice do kontemplacji, tzw. „tajemnice światła”. Rosarium Virginis Mariae W liście z 16 października 2002 roku zatytułowanym „Rosarium Virginis Mariae” (O różańcu świętym) Jan Paweł II ogłasza rok 2003 - rokiem maryjnym, oraz wykłada mistyczny charakter różańca. W związku z tym, proponuje dodać dla jego pełności tajemnice związane z misją publiczną Jezusa na ziemi, jakoś pominiętą w dotychczasowych tajemnicach: Chrzest Jezusa (1), Wesele w Kanie Galilejskiej (2), Głoszenie królestwa Bożego (3), Przemienienie na górze Tabor (4), Ustanowienie Eucharystii (5). On sam też nazwał je „tajemnicami światła”, jako że winny one rozświetlać drogę chrześcijańskiego życia, trzymając się przykładu ziemskiego życia Jezusa, w domu Jego matki - Maryi. Kiedy bowiem medytujemy „tajemnice światła” wypełniamy odstęp między „tajemnicami radosnymi” i „bolesnymi”, dając możliwość pełniejszego spotkania z Chrystusem, „Światłością świata”, mówi papież. Istotne uzupełnienie różańca W ten sposób maryjna modlitwa różańcowa koncentruje się na Jezusie Zbawicielu, rozważając wszystkie aspekty Jego życia: od radosnych narodzin, dzieciństwa i młodości, poprzez publiczną działalność i egzystencjalne przeżywanie boleści, cierpienia, męki i śmierci, aż do chwały nieba. Wszystko przy czynnej lub biernej obecności Maryi. Modlitwa ta jawi się jako przykład bardzo zdrowej pobożności maryjnej, bowiem - jak uczy papież - „odmawianie różańca jest niczym innym jak kontemplowaniem z Maryją oblicza Chrystusa”. Ojciec Święty sugeruje też, aby te „tajemnice światła” odmawiać w czwartki, pozostawiając dla reszty dotychczasowe dni tygodnia, tzn. dla tajemnic radosnych różańca: poniedziałki i soboty, dla bolesnych: wtorki i piątki, dla chwalebnych: środy i niedziele. I tak też dziś katolicy modlą się już od trzech lat na całym świecie. To jest również część dziedzictwa, jakie pozostawił po sobie wielki Papież mistyczny zakochany w Maryi — Matce Jezusa. opr. mg/mg
tajemnica światła z janem pawłem ii