szpitalnego dziecka (pobyt w wyniku choroby), dziennego świadczenia szpitalnego PLUS (pobyt w wyniku choroby), dziennego świadczenia szpitalnego małżonka lub partnera PLUS (pobyt w wyniku choroby), rekonwalescencji dziecka – ochrona ubezpieczeniowa rozpoczyna się po upływie 3 miesięcy, licząc od dnia Kierownik urzędu zarejestruje urodzenie dziecka, przekaże ci jego numer PESEL oraz wystawi akt urodzenia dziecka. Pamiętaj, aby przy tym poprosić o międzynarodowy odpis aktu urodzenia w językach obcych, który będzie potrzebny do zgłoszenia narodzin dziecka w Holandii. Następnie musisz jak najszybciej zarejestrować urodziny dziecka w Urodzenie martwego dziecka: 20%: 1 200: 1 400: 1 600: 1 800: 2 000: 2 200: 2 400: 2 600: Z tytu³u osierocenia, œwiadczenie dla ka¿dego dziecka ubezpieczonego w wieku do 18 lat, a w razie uczêszczania do szko³y w wieku 25 lat lub bez wzglêdu na wiek w razie jego ca³kowitej niezdolnoœci do pracy: 40%: 2 400: 2 800: 3 200: 3 600: 4 000: 4 400 Narodziny pierwszego dziecka a wiek matki - ankieta. Według danych GUS Polki coraz później decydują się na założenie rodziny. W 2021 roku średni wiek kobiet rodzących pierwsze dziecko wynosił 29 lat, czyli zwiększył się o 6 lat w stosunku do statystyk obejmujących ostatnią dekadę XX wieku. Za choć minimalne potwierdzenie Jak uzyskać numer PESEL dla dziecka urodzonego zagranicą? Jeżeli dziecko urodziło się w Polsce, numer PESEL nadawany jest już podczas rejestracji urodzenia w Urzędzie Stanu Cywilnego. W przypadku narodzin dziecka poza granicami RP, będącego obywatelem polskim np. z krwi, tj.jego rodzice są Polakami, procedura nadania tego numeru Rejestracja dziecka po porodzie. O procesie rejestracji dziecka informuje rodziców położna jeszcze przed porodem. Po porodzie administracja szpitala wysyła stosowane dokumenty do Urzędu Podatkowego. Następnie dziecku zostaje przypisany Krajowy Numer Identyfikacyjny (national ID number) składający się z 11 cyfr. . Formalności po porodzie to na pewno nie coś, czym chciałaby się zajmować kobieta w połogu. Formalności w ogóle to zło konieczne, przynajmniej dla mnie, co nie zmienia faktu, że pewne rzeczy trzeba załatwić i uregulować, w końcu też czerpiemy 'oficjalne’ korzyści z tytułu urodzenia dziecka. Dziś poprowadzę Cię krok po kroku przez formalności – pokażę co, gdzie i kiedy załatwić, przygotowałam też listę do odhaczania przydatną dla każdej świeżo upieczonej mamy. Voila! Oto wykaz dokumentów, z jakimi przyjdzie Ci się zmierzyć po porodzie. Jeśli jesteś jeszcze przed, przygotuj się do tego ważnego wydarzenia i koniecznie przeczytaj ten pełen praktycznych informacji o porodzie tekst! Formalności po porodzie – dziecko Formalności po porodzie, jeśli chodzi o dziecko, obejmują złożenie wniosku o wydanie aktu urodzenia oraz odebranie numeru PESEL nowo narodzonego malucha. Dodatkowo musimy zadbać o meldunek dziecka oraz zgłosić je do ZUSu. Akt urodzenia dziecka To pierwszy dokument Twojego dziecka. W nim nadajesz mu imię. Akt może odebrać mama lub tata dziecka i wystarczy do tego dowód osobisty. Jeden akt otrzymujesz bezpłatnie, za każdy dodatkowy odpis uiszcza się opłatę skarbową. UWAGA! Od czerwca 2018 zmieniają się przepisy i o wydanie aktu urodzenia dziecka wnioskować można będzie online 🙂 Gdzie? Akt urodzenia odbiera się rejestrując dziecko w USC odpowiednim miejscu urodzenia dziecka LUB miejscu zamieszkania mamy lub taty (aktualnie urzędy mają dokumenty w formie elektronicznej i same między sobą dokonują ich migracji). Kiedy? Na odebranie aktu urodzenia dziecka masz 21 dni. Jeśli tego nie zrobisz, akt sporządzi urzędnik, ale wtedy… to on wybierze imię dla malucha! UWAGA! Jeśli mama i tata malucha nie są małżeństwem, potrzebne będzie również oświadczenie o uznaniu ojcostwa, w takowym też wybiera się nazwisko, jakie będzie nosiło dziecko. Wtedy rodzice mogą iść do urzędu razem, może też wybrać się tam sam tata, a mama będzie miała 3 miesiące na potwierdzenie i uznanie ojcostwa. PESEL dziecka Numer PESEL zawiera datę urodzenia dziecka (w systemie dwucyfrowym rok-miesiąc-dzień, a dzieci urodzone po 2000 roku do miesiąca mają dodane 20, na przykład dziecko urodzone w listopadzie trzecią i czwartą cyfrę PESELU ma 31, w kwietniu 24, itd.) oraz numer ewidencyjny, łącznie składa się z 11 cyfr. PESEL jest nadawany z urzędu, nie trzeba o niego wnioskować, trzeba tylko odebrać decyzję nadania, na jej wydanie urząd ma 30 dni od momentu rejestracji dziecka. Najczęściej jednak PESEL jest do odebrania razem z aktem urodzenia, procedury znacznie się skróciły i urząd zazwyczaj sam o to dba. Gdzie? PESEL odbiera się w dziale ewidencji ludności we właściwym miejscu zamieszkania urzędzie miasta lub gminy. Kiedy? PESEL odbierasz, gdy już masz akt urodzenia dziecka (urzędnik przy rejestracji powinien podać Ci datę odbioru numeru PESEL, jeśli nie jest on gotowy już przy odbiorze aktu). Meldunek dziecka Adres zameldowania podaje mama w szpitalu, nie trzeba już go nigdzie zgłaszać. Można go zmienić później przy rejestracji dziecka bez żadnych opłat. Zgłoszenie do ZUS Po porodzie trzeba dziecko zgłosić do ZUS, mimo że ustawowo noworodki mają prawo do bezpłatnej opieki zdrowotnej. Gdzie? Fakt narodzin dziecka zgłasza do swojego pracodawcy jeden z rodziców. Jeśli któreś z Was prowadzi działalność gospodarczą, sami musicie dokonać takiego zgłoszenia (zgłoszenie członka rodziny do ubezpieczenia, formularz ZUS ZCNA). Kiedy? Do ZUSu pracodawca ma czas zgłosić dziecko w ciągu 7 dni od zaistnienia okoliczności wymagających zgłoszenia. UWAGA! Jeśli rodziłaś w domu, to Ty (lub ojciec dziecka) musisz zgłosić fakt pojawienia się dziecka na świecie do odpowiedniego urzędu stanu cywilnego. Masz na to 14 dni. Jeśli rodziłaś w szpitalu – to szpital przesyła dokumenty do USC (ma na to 3 dni od urodzenia) – właściwego miejscu urodzenia (a nie na przykład miejscu Twojego zameldowania). Oprócz zgłoszenia do ZUS-u zadzwoń też do przychodni – zgłoś urodzenie dziecka, na tej podstawie odwiedzi Was położna środowiskowa, wybierzesz też lekarza pediatrę dla dziecka. Formalności po porodzie – rodzice Jeśli chodzi o mamę, każdej kobiecie po porodzie przysługują jakieś świadczenia finansowe. Większość mam, które przed pójściem na zwolnienie w ciąży były aktywne zawodowo pozostaje na urlopie macierzyńskim i rodzicielskim i otrzymuje świadczenia z ZUS. Jeśli takowe kobiecie nie przysługują – przysługuje jej potocznie zwane kosiniakowe. Jeśli rodzina spełnia określone warunki może ubiegać się dodatkowo o becikowe i/lub dofinansowanie 500+. Urlop macierzyński / rodzicielski Urlop macierzyński to rok laby w domu 😉 Dobre sobie, każda mama wie, że słowo urlop pasuje tutaj jak pięść do nosa, czas spędzony z dzieckiem w domu jest na pewno równie wymagający co praca zawodowa, ale do tego jest naprawdę magiczny i wspaniały. W czasie trwania urlopu macierzyńskiego, jeśli przed ciążą pracowałaś na etacie lub prowadziłaś działalność gospodarczą, albo pracowałaś na podstawie umowy cywilno-prawnej (ale odprowadzałaś chorobowe), przysługuje Ci zasiłek rodzicielski w wysokości: 80% wynagrodzenia przez cały rok LUB 100% wynagrodzenia przed pierwsze pół roku i 60% przez kolejne sześć miesięcy. Jak załatwić formalności związane z urlopem macierzyńskim? Urlop macierzyński to podstawowe 20 tygodni, które możemy rozszerzyć o 32 tygodnie urlopu rodzicielskiego (34 w przypadku bliźniąt). Nie tylko mama może skorzystać z tej możliwości, tata może zastąpić mamę, jeśli obydwoje złożą pisemny wniosek. Gdzie? U swojego pracodawcy lub w ZUSie (druk ZUS Z-3b lub Z-3a), jeśli prowadzisz działalność gospodarczą. Dokumenty potrzebne do załatwienia formalności to: zaświadczenie lekarskie z przewidywaną datą porodu (jeśli chcesz wykorzystać czas przed porodem), skrócony odpis aktu urodzenia, oświadczenie o urodzeniu dziecka. UWAGA! O rozpoczęcie urlopu macierzyńskiego nie trzeba wioskować (jeśli nie chcemy korzystać z niego przed porodem), zaczyna się automatycznie od dnia narodzin dziecka. Wystarczy tylko poinformować swojego pracodawcę o tym fakcie i o wymiarze urlopu, czy decydujemy się tylko na 20 (a nawet 14, z czego pozostałe 6 wykorzystałyśmy wcześniej lub wykorzysta za nas ojciec dziecka) tygodni, czy chcemy od razu zostać z dzieckiem przez rok. Kiedy? Do swojego pracodawcy możemy zanieść wniosek o zasiłek macierzyński już 6 tygodni przed porodem! Skraca to jednak okres naszego przebywania na urlopie macierzyńskim po urodzeniu dziecka, w niektórych przypadkach jest jednak uzasadnione. Jeśli zadeklarowałaś na razie tylko macierzyński (20 tygodni), o przejściu na urlop rodzicielski musisz poinformować 21 dni przed jego rozpoczęciem. Po roku przysługuje Ci jeszcze bezpłatny urlop wychowawczy, o który należy wnioskować również 21 dni przed jego rozpoczęciem. Kosiniakowe Jeśli nie spełniasz wymogów, aby korzystać z zasiłku macierzyńskiego (na przykład nie pracowałaś przed ciążą, jesteś studentką, masz inną sytuację) – należy Ci się tak zwane kosiniakowe, czyli świadczenie rodzinne w wysokości 1000 zł miesięcznie przez rok (uwaga – wlicza się do dochodu, co trzeba uwzględnić starając się o inne świadczenia! Nie jest to jednak kwota opodatkowana). Jeśli wysokość zasiłku macierzyńskiego nie przekracza 1000 zł, należy Ci się wtedy wyrównanie do tego poziomu. Gdzie? Formalności związane ze świadczeniem rodzinnym załatwia się zazwyczaj w MOPS-ie, a w mniejszych miastach w urzędzie miasta lub gminy. Wystarczy wypełnić prosty wniosek. Kiedy? Mamy na to trzy miesiące od narodzin dziecka. Do tego czasu świadczenie będzie wyrównane, czyli jeśli urodziłaś 1 stycznia, a wniosek złożyłaś 29 marca – wtedy dostaniesz wyrównanie za cały okres od momentu narodzin dziecka do złożenia wniosku. Później też można złożyć wniosek, ale świadczenie będzie wypłacane od daty jego wpłynięcia, wyrównanie wstecz się nie należy. 500+ To świadczenie z najbardziej kontrowersyjnego rządowego programu prorodzinnego 😉 Przysługuje na KAŻDE drugie i kolejne dziecko, bez ograniczeń w postaci kryterium dochodowego. Jeśli dochód rodziny nie przekracza 800 zł netto na osobę (1200 zł dla rodzin z dzieckiem niepełnosprawnym), 500 zł otrzymuje się również na pierwsze dziecko. Gdzie? Ja polecam złożenie wniosku online, większość banków oferuje tę opcję, a po co stać w kolejkach, skoro można zrobić to w zaciszu własnego domu. Nie tylko banki umożliwiają złożenie wniosków online, można to też zrobić przez specjalnie stworzone serwisy. Mądry Polak po szkodzie, bo sama poszłam do MOPS-u i byłam 64. w kolejce 😉 Bo właśnie tradycyjnie to zrobić też można, składając wniosek w odpowiedniej jednostce (MOPS, urząd miasta lub gminy) lub wysyłając wniosek pocztą. Kiedy? Tu sprawa jest odrobinę bardziej skomplikowana, bo trzeba pilnować terminu złożenia wniosków. Wnioski online w 2018 roku można składać JUŻ OD LIPCA (w celu przedłużenia). Do programu można jednak dołączyć w każdym momencie, na złożenie wniosku nie ma określonego czasu, natomiast radzę złożyć go w tym samym miesiącu, w którym urodziło się dziecko, bo świadczenie nie jest wyrównywane wstecz, mnie w ten sposób uciekło 1000 złotych. Becikowe Becikowe to jednorazowy finansowy zastrzyk w postaci 1000 zł. Przysługuje każdej rodzinie, w której dochód netto na jej członka nie przekracza 1922 zł. Gdzie? Żeby otrzymać becikowe należy złożyć wniosek w miejscowym ośrodku pomocy społecznej (ewentualnie urzędzie miasta lub gminy). Do wniosku należy dołączyć zaświadczenie o opiece lekarskiej od maksymalnie 10 tygodnia ciąży, akt urodzenia dziecka, dowód osobisty oraz zaświadczenie o dochodach z urzędu skarbowego. Kiedy? Masz na to 12 miesięcy od urodzenia dziecka. Żeby ułatwić Ci to wszystko, przygotowałam czytelną infografikę do druku, w której zawarte są podstawowe informacje na temat tego gdzie i kiedy dopełnić danych formalności po porodzie. Możesz pobrać zdjęcie lub pobrać plik w wysokiej rozdzielczości tu: >> POBIERZ LISTĘ DOTYCZĄCĄ FORMALNOŚCI PO PORODZIE – DO DRUKU << Świadczenia od ubezpieczyciela Jeśli jesteś gdzieś dodatkowo ubezpieczona (lub Twój partner!), sprawdź warunki ubezpieczenia! Mój mąż od jednej z firm ubezpieczeniowych za każde narodziny dziecka dostał po 1700 zł. Warto też wiedzieć, że świadczenia przysługują również podczas hospitalizacji, ja będąc dodatkowo ubezpieczoną dostałam pieniążki za pobyt w szpitalu w pierwszej ciąży (7 dni). Zazwyczaj jednak ubezpieczenie nie obejmuje hospitalizacji na potrzeby porodu, czy to siłami natury, czy przez cesarskie cięcie. Niektóre jednak i cesarkę zaliczają do operacji, za które wypłacają pewną kwotę. Połóg a formalności po porodzie Nie każda kobieta po porodzie jest w stanie załatwiać wszystkie niezbędne formalności, na które często wcale nie mamy tak wiele czasu. Sama zresztą zobaczysz (lub być może już to wiesz), że z noworodkiem w domu naprawdę jest co robić! Pierwsze dni z maluszkiem, w połogu (przeczytaj o wyzwaniach związanych z pierwszymi dniami z dzieckiem w domu) to czas, gdy właściwie uczymy się życia na nowo. Uczymy się siebie w nowej, najważniejszej życiowej roli – roli mamy, uczymy się malucha, który bez nas jest zupełnie bezbronny i niezdolny do życia, uczymy się nowej sytuacji, w jakiej się znalazłyśmy, jednocześnie walcząc z ograniczeniami swojego ciała po porodzie. Dlatego też warto przygotować się na nadchodzące formalności, tyle ile się da oddelegować partnerowi, załatwić wszystko szybko i sprawnie, by móc w pełni cieszyć się macierzyństwem i nowo narodzonym człowiekiem. Powodzenia! Cieszę się, że tu jesteś i że interesują Cię moje treści! Bądź na bieżąco i:- polub moją stronę na Facebooku TUTAJ- dołącz do mojej grupy Zadbane i zaradne mamy :)- śledź kadry z naszego życia i moje kulinarne poczynania na Instagramie TUTAJ- inspiruj się ze mną na Pinterest TUTAJ - A jeśli jesteś lub chcesz zostać użytkownikiem Thermomixa, koniecznie śledź mój Thermomixowy profil Magda M. i TM TUTAJ Szwajcaria odnotowała wzrost urodzeń dzieci z zespołem Downa. W ciągu niecałej dekady wzrosła ona dwukrotnie. Dwa lata temu odnotowano 89 przypadków na 82 tys. urodzeń, zaś w 2003 40 na 72 tys. urodzeń. Jak twierdzi dr Daniel Surbek, ginekolog ze szpitala uniwersyteckiego w Bernie, może być to spowodowane coraz większą liczbą kobiet decydujących się na urodzenie dziecka mimo wad płodu oraz wzrastającą liczbą ciężarnych nie decydujących się na badania prenatalne. Dodatkowo coraz więcej kobiet decyduje się na późną ciążę, ale to według Surbeka najmniejsza część problemu. Prawdopodobieństwo urodzenia dziecka z zespołem Downa wzrasta wraz z wiekiem potencjalnej matki. Dla wieku 25 lat jest to prawdopodobieństwo 1 do 1,3 tys., a dla wieku 46 lat jeden do 20. Jak donosi biuro federalne w Szwajcarii tylko 5,5 proc. aborcji jest związanych ze zdrowiem matki bądź dziecka. Bo aresztowali syna pułkownika Kadafiego i nie chcą za to Kadafi trafił do aresztu po tym, jak 15 lipca uderzył dwójkę swoich służących w czasie pobytu w Szwajcarii, gdzie razem z żoną oczekują na urodzenie dziecka. Libia zaprotestowała, jednak sam Kadafi został wypuszczony za kaucją w zeszły czwartek. W areszcie spędził dwa postanowiła jednak nie puścić płazem takiej zniewagi. Powiązana z Hannibalem Kadafim firma zajmująca się eksportem libijskiej ropy naftowej oświadczyła, że wstrzymuje wszystkie dostawy do Szwajcarii. Dostawy zostaną wznowione, jeśli szwajcarski rząd oficjalnie przeprosi za wcześniej Szwajcarzy oskarżyli Libię o "kroki odwetowe", po tym jak władze w tym kraju zmusiły do zamknięcia kilka przedstawicielstw szwajcarskich firm, w tym ABB i Nestle. Przedstawiciele firm zostali o aresztowanie syna libijskiego dyktatora może się okazać bardzo kosztowny dla obu krajów. Połowa szwajcarskiej ropy jest importowana z Libii, jednak Libijczycy maja w Szwajcarii dużą wstrzymała też wydawanie wiz szwajcarskim obywatelom, a ilość lotów pasażerskich pomiędzy krajami została znacznie ograniczona. Władze Szwajcarii doradziły swym obywatelom, aby na razie nie wybierali się do Libii. Macierzyństwo i duma w jednym stoją domu. Po raz pierwszy uświadomiłam to sobie dawno temu, na trasie z Kamiennej Góry do Wałbrzycha. Tak o tym piszę w książce: Jadę z dzieckiem autobusem. Są lata dziewięćdziesiąte, stary pekaes zawodzi rdzawo, brudne szyby kradną światu i tak blade kolory (…). Mam osiemnaście lat, dziecko niespełna dwa. Przytulam je niezręcznie, uciszam, gdy próbuje popłakiwać i czuję… dumę. Dziecko nie jest moje, więc i duma nie należy do mnie. Dostałam ją wraz z wózkiem i plecakiem wypchanym pieluchami. Choć jej nie chcę i nie rozumiem, raz, dwa rozparła się w moim sercu, rozpanoszyła jak stara bywalczyni…* To właśnie wtedy odkryłam, że status matki, choćby zastępczy i chwilowy, rodzi przedziwne poczucie wyniosłości. Z brzdącem na kolanach poczułam się ważna i dojrzała. Nagle pasowałam do społecznej układanki jak brakujący puzzel. Moje nastoletnie rozterki, tożsamościowe boje i irytujące poczucie nieprzystosowania w kontakcie z dzieckiem zacierały się szybciej niż wałbrzyski pejzaż za brudną szybą autobusu. Byłam (przez chwilę) matką. Byłam kimś. Kilka epok później blogerka Justyna Basińska napisze tekst pod znamiennym tytułem: „Duma – drugie imię każdej mamy”. Gdy poszłam na studiach, pewna doktorka polonistyki powiedziała mi, że odkąd urodziła dziecko, wszystkie ulubione książki czyta od nowa, bo teraz – jako świeżo upieczona matka – odnajduje w nich nowe sensy. Dała mi w ten sposób do zrozumienia, że w moim bezdzietnym odbiorze literatury zawsze będzie „martwy kąt”. Mogę kręcić głową i wyginać się jak paragraf, ale i tak pewnych istotnych znaczeń nie dojrzę, póki w moim organizmie nie wzrośnie poziom hormonu beta hCG, a przy piersi nie zakwili niemowlak. Miałam wówczas dwadzieścia parę lat i wiedziałam, że matczyne uniesienia, choćby najbardziej twórcze i rozwijające, są nie dla mnie. Przełknęłam więc przytyk, popiłam tanim winem i sięgnęłam po kolejną książkę, zastanawiając się, ile razy trzeba rodzić, by wyłuskać z niej komplet znaczeń. Rodzicielskie poczucie dumy Przez następne trzy dziesięciolecia często zderzałam się z rodzicielskim poczuciem dumy, a niekiedy wręcz – z rodzicielskim zadufaniem. Nie zliczę, ile razy czytałam i słyszałam, że matki są lepiej zorganizowane i zmotywowane do pracy niż kobiety bezdzietne, że macierzyństwo to lokomotywa samorozwoju i wyższa szkoła zarządzania czasem. Że matkom z urzędu powinno się przyznawać koncesje na tworzenie więzi i certyfikaty multitaskingu. Że macierzyństwo rozwija inteligencję (Katherine Ellison) i obdarza nadludzką siłą, a nawet – że rodzice są znacznie mniej skłonni popełnić samobójstwo niż ludzie bezdzietni (Robin Simon). Oczywiście wśród tych opinii nie mogło zabraknąć tych sztandarowych, ukazujących rodzicielstwo jako jedyne źródło sensu, miłości i dojrzałości, a także – jako postawę użyteczną społecznie. Dopóki w społeczeństwie rodzice stanowili miażdżącą większość, takie tezy nie budziły kontrowersji, zwłaszcza że powtarzano je od stuleci. O tym, że „niewiasta polska w całym swoim majestacie” jest MATKĄ i obywatelką, można było przeczytać na przykład w rozprawie* Kazimierza Wł. Wójcickiego z 1875 roku, ale również usłyszeć na wiejskim weselu, gdzie pan młody śpiewał pannie młodej: „A jak będzies miala syna, będę cię sanował”. Przez stulecia kobiety niewiele znaczyły i niewiele mogły, dopóki nie zostały matkami. Urodzenie dziecka dawało im względne poczucie niezależności i odrobinę władzy, a zatem musiało napawać dumą. Oczywiście przywilejami i poważaniem społecznym mogły cieszyć się jedynie mężatki. Panny z dzieckiem uchodziły za symbol moralnego upadku, a nieślubne macierzyństwo strącało kobietę do piekła społecznego upokorzenia. Jeszcze całkiem niedawno, na przełomie tysiącleci, badaczki Maria Strykowska i Anna Titkow pisały, że ze wszystkich pełnionych przez kobietę ról polskie społeczeństwo najwyżej ceni te przypisane jej przez biologię i tradycję. Mogłyśmy być genialnymi pisarkami, świetnymi menadżerkami, wybitnymi alpinistkami, duszami towarzystwa czy tytankami pomocy humanitarnej, a i tak oceniane byłyśmy na podstawie tego, ile mamy dzieci i co z nich wyrosło. W XX wieku, zwłaszcza w jego drugiej połowie, rodzicielskie poczucie wyższości zyskało naukową podbudowę. Zaczęło przybywać tekstów, które dowodziły, że matki i ojcowie są szczęśliwsi, zdrowsi i pełniej realizują ważne cele rozwojowe niż ludzie bezdzietni, a urodzenie potomka wydłuża życie i – uwaga! – poprawia jakość doznań seksualnych. Trudno zliczyć dziedziny, w których rodzice – zdaniem naukowców, publicystów i blogerów – mieli być lepsi od reszty świata. I choć wiele z tych badań zostało ostatecznie zakwestionowanych, poddanych w wątpliwość lub przykrytych innymi danymi, dowodzącymi, że ciąża mocno postarza organizm matki, bezdzietność nie musi spychać na dno rozpaczy, a dziecko to nie prozac, przekaz poszedł w lud. Do dziś bałamutnie zachęca, by wstępować w rodzicielskie szeregi, a przy okazji piętnuje i unieszczęśliwia tych, którzy dzieci mieć nie mogą. Hegemoniczna kobiecość i psychologiczne głaski Najmocniej jak zwykle obrywają kobiety, w końcu w tradycyjnej narracji macierzyństwo uchodzi za ostateczne wcielenie kobiecości. Te z nas, które pragną być „zdrowe” i „normalne”, które chcą być dumne z siebie i akceptowane w środowisku, muszą obowiązkowo zostać matkami. Rosemary Gillespie, amerykańska biolożka ewolucyjna, opisując tę sytuację, używa terminu „hegemoniczna kobiecość”. To niestety wciąż powszechny konstrukt, który na niematki każe patrzeć jako na kobiety ułomne, niepełne lub nieprawdziwe. Efekt? Bezdzietnicom z wyboru dynda to i powiewa. Odrzucają nie tylko macierzyństwo, ale także jego ideologiczny background, a zatem nie przejmują się swoją domniemaną ułomnością. Gorzej z kobietami bezdzietnymi mimowolnie. Te bardzo często czują się gorsze, niepełnowartościowe, a samopoczucia – jak dowodzą badania Marii Ziemskiej* – nie jest w stanie poprawić im nawet adopcja. Hegemoniczna kobiecość staje się źródłem cierpienia. Kolejnym ważnym powodem rodzicielskiej dumy jest wysoka ranga, jaką społeczeństwo przypisuje macierzyństwu i ojcostwu. Naukowcy i publicyści wciąż piszą o „wartości macierzyństwa” (ok. 2 610 000 wyników w przeglądarce Google) oraz… o „problemie bezdzietności”. Na hasło „wartość bezdzietności” przeglądarka na G głupieje. Nie znalazłam ani jednego tekstu naukowego czy publicystycznego, który posługiwałby się tą frazą. Bezdzietność zwykle paruje się z „problemem”, „plagą”, „epidemią”… Nawet w najnowszych publikacjach, na pozór przychylnych niekonwencjonalnym wyborom, wartością jest nie sama bezdzietność, ale prawo do jej wyboru. Tak jakby życie wolne od dzieci nie miało żadnych atrakcyjnych i wartościowych aspektów. Poza jednym, jakże trywialnym – nie trzeba zmieniać pieluch (w domyśle: wybierają je tylko egoiści i śmierdzące leniuszki). I rzeczywiście! Gdy poczytać publikacje naukowe, można dojść do wniosku, że opcja childfree life jest bezwartościowa zarówno w planie społecznym, jak i indywidualnym. Naród – w zbiorowym mniemaniu – nie ma z nas żadnego pożytku, a nasze życie społeczne – również w zbiorowym mniemaniu – lokuje się na poziomie zdechłego skorupiaka. Inaczej rzecz się ma z rodzicami! Zgodnie z psychologicznym modelem wartości dziecka (Value of Children, VoC) mogą oni liczyć na szereg korzyści, certyfikat dorosłości, tożsamość społeczną, poczucie przynależności, symboliczną nieśmiertelność, miłe sercu przekonanie o własnej moralności, poczucie sprawstwa i osiągnięć, a także wysoki status społeczny*. Na te psychologiczne głaski łasi się wielu ludzi. Urodzenie i wychowanie dziecka może wydawać się prostsze niż szukanie tożsamości, przynależności i nieśmiertelności na własną rękę. A że rodzicielstwo to trud, wyzwania i wyrzeczenia… Furda! Instynkt i babcie pomogą! Macierzyństwo, duma i kulturowy zamęt Żyjemy jednak w czasach kulturowego zamętu i to, co jeszcze kilkanaście lat temu uchodziło za pewnik, dziś bywa kwestionowane. Na przykład niebotycznie wysokie pozycjonowanie macierzyństwa. Przez lata społecznie dopieszczane, cenione i pożądane, nagle stało się obiektem kpin. Przedmiotem zmasowanej nagonki. Celem hejterskich ataków. Spójrzmy, co się stało z dumnym hasłem„matka Polka”. W obecnych czasach ma zdecydowanie negatywny wydźwięk. Kojarzy się z nieroztropną życiowo cierpiętnicą, która dała się wrobić w pełnoetatowe, zmaltretowane macierzyństwo, nie zabezpieczywszy sobie tyłów. Obrazowo pisze o tym Dagmara Hicks na blogu „Cała reszta” Kiedy słyszysz słowa Matka Polka, widzisz ją wyraźnie. Widzisz kobietę, na której wisi gromadka dzieci, w tym koniecznie jedno przy cycu, bo przecież musi karmić do momentu, aż wszyscy się od niej odwalą, ciągnie z Biedry ciężkie siaty, obiadki podaje, z domu nie wychodzi, włosów nie myje, nie wie, co to seks, bo przecież ze starym się już dawno poglądowo rozjechali. Od pięciu lat wisi na niej non stop jakieś dziecko, niech przynajmniej on da sobie spokój. Dla rozrywki, liżąc podłogi i krochmaląc śnieżnobiałe obrusy pod niedzielny rosół, pod nosem sobie podśpiewuje „Słodko jest nie myśleć o niczym, się zgubić we własnej spódnicy (…). Lubię być kurą domową, do pralki wrzucić problem wraz z głową. Rodzicielstwo, a zwłaszcza macierzyństwo bardziej niż z dojrzałością, troską i odpowiedzialnością w czeluściach internetu zestawiane jest z lekkomyślnością, niezaradnością czy postawą roszczeniową. To mocna odpowiedź młodych na zajadły perswazyjny pronatalizm, na grabienie ich z kasy i godności (w iście janosikowym stylu: zabierzemy bezdzietnym, oddamy rodzicom), na wtrącanie się w ich intymne wybory, a także na wszechobecny, histeryczny dzieciocentryzm. Pokolenie dzisiejszych dwudziestolatków wydaje się pierwszym tak odpornym na nachalną promocję „wartości rodzicielskich”. I pierwszym, które tej promocji postawiło tamę. Zrobiło to po swojemu: głośno, wulgarnie i pogardliwie, jakby nałożyło końskie okulary. Nie wszystkim się to podoba, ale trudno nie dostrzec w tym desperackiej próby samoobrony w obliczu miażdżącej przewagi pronatalistów. W poszukiwaniu bezdzietnej dumy Ale okładanie rodziców pałą pogardy, choć psychologicznie do wytłumaczenia, jest mało konstruktywne. Potwierdza jedynie negatywny stereotyp bezdzietników jako osób samolubnych, nienormalnych, niedojrzałych, zgorzkniałych i nienawidzących dzieci. Aby z wyboru bezdzietnego życia zdjąć ciążące na nim odium, musimy mówić o bezdzietności bez pronatalistycznych klisz. Potrzebujemy też pozytywnych bezdzietnych narracji, a o to w Polsce trudniej niż o białe trufle. Nikt dziś publicznie nie kwestionuje prawa do bezdzietności, ale pisanie o tym, że jest ona fajna, a nawet fajniejsza od rodzicielstwa wciąż narusza społeczne tabu. Widać to choćby w komentarzach pod postami o szczęśliwym życiu bez dzieci. Społeczna akceptacja wyczerpuje się w sformułowaniu „Każdy ma prawo żyć, jak chce”. Próba przypisania bezdzietności ponętnych atrybutów kończy się zwykle hałaśliwą imbą. Spróbujcie napisać gdziekolwiek: „Jestem szczęśliwa, beztroska i nieuwikłana w zależności. Mam kontrolę nad swoim życiem, czas na przyjemności, nie zżerają mnie rodzicielskie lęki, a pieniądze wydaję tylko na siebie…” Założę się o wszystkie trufle świata, że natychmiast zostaniecie zakrzyczane, nazwane egoistkami i wezwane do cierpienia. Dopóki nie zrównoważymy pozytywnego obrazu rodzicielstwa pozytywnym obrazem bezdzietności, wybór życia bez dzieci zawsze będzie wydawał się gorszy i ryzykowny. Rodzicielska propaganda od lat żerowała na bezdzietnych, przedstawiając ich jako nieszczęśliwych, ułomnych, samotnych i życiowo niezrealizowanych. Z kolei posiadanie dzieci miało być jedyną drogą wiodącą do dojrzałości, szczęścia, spełnienia, społecznej akceptacji, zdrowia fizycznego i psychicznego oraz do symbolicznej nieśmiertelności. Nic dziwnego, że ludzie, którzy nie mogą mieć potomstwa, czują się tym upokorzeni. Są gotowi ryzykować zdrowiem, majątkiem, a niekiedy nawet życiem, byleby uciec przed tą nieszczęsną, bezwartościową bezdzietnością. Na usta ciśnie się zatem pytanie, które już w 2003 roku zadała wspomniana wcześniej amerykańska badaczka Rosemary Gillespie: czy ludzie bezdzietni są w stanie rozwinąć pozytywną tożsamość, odrębną od tożsamości rodzicielskiej? Odpowiedź znajdziemy choćby w eseju Mony Chollet „Czarownice. Niezwyciężona siła kobiet”. Rozdział poświęcony odmowie macierzyństwa jest wielkim peanem pochwalnym bezdzietnego życia: Wybór ten jest jak bomba tlenowa – pisze Chollet – jak róg obfitości. Uprawnia do takich ekscesów jak luksus czasu przeznaczonego wyłącznie dla siebie i swoboda, z jakiej możemy dowolnie korzystać, pławiąc się w niej do utraty tchu, bez obaw, że ich nadużyjemy, ale z poczuciem, że to, co interesujące, zaczyna się tam, gdzie zwykle w zgodzie ze zdrowym rozsądkiem należałoby się zatrzymać. Według mojej logiki nieprzekazywanie życia pozwala cieszyć się nim w pełni. Francuska eseistka twierdzi, że odrzucając macierzyństwo, nie stajemy się „kobietami niespełnionymi”, lecz dajemy sobie szansę na spełnienie nieograniczone wymogami tradycyjnej kobiecej roli. Z kolei jedna z bohaterek mojej książki „Szczerze o życiu bez dzieci” – żołnierka i lekarka, która z całego serca pragnęła zajść w ciążę, ale po kolejnej nieudanej próbie in vitro powiedziała pas – porównała bezdzietność do wizyty w sklepie z cukierkami: Myślę, że w życiu trzeba godzić się z pewnymi kosztami. Przeżyłam absolutnie cudowne chwile. Na pewno nie wyjechałabym do Afganistanu, gdybym miała dzieci. Na pewno nie robiłabym mnóstwa tych różnych wariactw. Czasami siedzę i dziękuję Bogu, że moje życie jest tak bogate, tak pełne doświadczeń. Czuję się jak dzieciak w sklepiku ze słodyczami, któremu pozwolono wziąć i zeżreć wszystko. To ma swoją cenę. Tą ceną jest bezdzietność. Czy było warto? Nie mam pojęcia. Ale cukierki są dobre! Pozytywnych aspektów życia bez dzieci jest dużo więcej. Warto o nie pytać i warto je eksponować, bo bezdzietność to ani problem, ani negatyw rodzicielstwa. Dla tych, którzy jej pragną, jest fundamentem dobrego, wartościowego życia. Może być też źródłem siły, odwagi, wewnętrznej harmonii i psychicznego luzu, a dla społeczeństwa – cenną lekcją inności. Dlatego mam nadzieję, że po wysypie tekstów mówiących o tym, dlaczego ludzie nie chcą mieć dzieci, pojawi się wysyp takich, które odważnie i wbrew społecznemu tabu opiszą bezdzietność jako wartość. A tymczasem nie krępujcie się i w komentarzach piszcie, jak cieszycie się życiem bez dzieci. I jaką ono ma dla was wartość..*Fragment książki Szczerze o życiu bez dzieci, Edyta Broda, Wydawnictwo Pascal, 2019*Kazimierz Wł. Wójcicki, Niewiasta polska w początkach naszego stulecia (1800-1830)*Maria Ziemska, Postawy rodzicielskie, Wiedza powszechna, Warszawa 1973*Monika Mynarska, Korzyści płynące z rodzicielstwa w perspektywie biegu życia, Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, 2020 Dodatki rodzinne mają na celu częściową rekompensatę kosztów poniesionych przez rodziców na dzieci. Obejmują one dodatki na dziecko i edukację, a także dodatki na urodzenie oraz adopcję. Komu przysługuje dodatek na dziecko? • Pracownicy i osoby prowadzące działalność na własny rachunek, poza sektorem rolnym (osoby te podlegają ustawie o federalnych świadczeniach rodzinnych FamZG) • Osoby niepracujące w rozumieniu AHV: FamZG zapewnia również bezrobotnym oraz tym o częściowych dochodach. • Osoby pracujące w rolnictwie. Federalna ustawa o zasiłkach rodzinnych w rolnictwie (FLG) stosuje specjalny przepis, który uprawnia zarówno rolników prowadzących działalność na własny rachunek, jak i pracowników rolnych do zasiłków rodzinnych. Które dzieci mają prawo do zasiłków rodzinnych? • własne dzieci, niezależnie od tego, czy jesteś żonaty jako rodzic, czy nie, lub czy są dziećmi adoptowanymi • niebiologiczne dzieci, które żyją głównie w twoim gospodarstwie domowym aż do momentu osiągnięcia pełnoletniości • dzieci z opieki, które przyjąłeś pod swoją opiekę jako rodzina zastępcza • rodzeństwo i wnuki, za które podjąłeś się utrzymywać jako rodzina zastępcza Jakie są rodzaje zasiłków i ile wynoszą? • dodatek dziecięcy (Kinderzulage) w wysokości 200 CHF dla dzieci od urodzenia do 16 lat. W przypadku dzieci, które nie mogą pracować z powodu choroby lub niepełnosprawności, zasiłek na dziecko wypłacany jest do 20 roku życia. • dodatek edukacyjny (Ausbildungszulage) w wysokości 250 CHF miesięcznie dla każdego dziecka od 16 roku życia do ukończenia nauki, ale maksymalnie do 25 roku życia. Dodatek edukacyjny nie przysługuje dzieciom, których roczny dochód brutto przekracza 28 440 franków. Dodatek rodzinny dla dzieci mieszkających poza granicami Szwajcarii. Dodatki rodzinne są przyznawane dzieciom za granicą, jeśli Szwajcaria jest do tego zobowiązana na mocy umowy o ubezpieczeniu społecznym, czyli obywatele krajów UE lub EFTA otrzymują zasiłki rodzinne dla dzieci mieszkających w krajach UE lub EFTA. Zasiłki dla pracujących w niepełnym wymiarze godzin. Masz również prawo do dodatków rodzinnych za pracę w niepełnym wymiarze godzin, jeśli twoja pensja wynosi co najmniej 592 franków miesięcznie lub 7110 franków rocznie. Jednak, jeśli wynagrodzenie jest niższe, to masz prawo do dodatków rodzinnych dla bezrobotnych. Będąc zatrudnionym u kilku pracodawców, twoje wynagrodzenie liczone jest jako całość. Pracodawca, który zapewnia najwyższe wynagrodzenie, jest odpowiedzialny za wypłacanie dodatku rodzinnego. Niezdolność do pracy. W sytuacji takiej jak choroba lub wypadek, zasiłki rodzinne będą w każdym przypadku wypłacane w miesiącu, w którym nastąpiły te okoliczności lub w ciągu trzech kolejnych miesięcy. Są one także zaplanowane podczas urlopu macierzyńskiego, ale liczone są maksymalnie przez 16 tygodni. Jeśli jesteś zarówno samozatrudniony, jak i zatrudniony, musisz otrzymywać zasiłki rodzinne za pośrednictwem pracodawcy, pod warunkiem, że wynagrodzenie przekracza 7 110 CHF rocznie, a stosunek pracy został otrzymany przez ponad 6 miesięcy lub jest nieokreślony. Co się stanie, jeśli jestem samozatrudniony lub jeśli mój pracodawca nie musi płacić składek? Jako osoba prowadząca działalność na własny rachunek lub jako pracownik pracodawcy nieskładkowego, podlegasz przepisom dotyczącym zasiłków rodzinnych w kantonie, w którym jesteś zarejestrowany w AHV. Musisz tam dołączyć do funduszu kompensacyjnego dla rodzin (Familienausgleichskasse) – nawet jeśli nie otrzymujesz zasiłków rodzinnych. Gdzie powinienem się zgłosić jeśli nie pracuję? Jako osoba niepracująca, jesteś zwykle objęty kantonalnym funduszem kompensacyjnym swojego kantonu zamieszkania. Gdzie ubiegać się o zasiłki rodzinne? Jeśli ubiegasz się o zasiłki rodzinne, musisz złożyć wniosek o przyznanie kwestionariusza: • Jako pracownik zazwyczaj przesyłasz wniosek swojemu pracodawcy • Jako osoba prowadząca działalność na własny rachunek złóż wniosek do Funduszu Wyrównawczego Rodzin (Familienausgleichskasse), z którym jesteś związany. • Jako osoba niepracująca, musisz złożyć wniosek do kantonalnego biura odszkodowawczego ( Ausgleichskasse) swojego miejsca zamieszkania. Prześlij tam wszystkie niezbędne dokumenty uzupełniające. W jaki sposób wypłacane są zasiłki rodzinne? Zasiłki rodzinne otrzymujesz w następujący sposób: • Jako pracownik otrzymujesz wraz z wynagrodzeniem • Samozatrudniony otrzymujesz bezpośrednio przez Fundusz Wyrównania Rodziny (Familienausgleichskasse) • Jako osoba niepracująca zazwyczaj bezpośrednio przez kantonalne biuro ds. Odszkodowań (Ausgleichskasse ) w kantonie zamieszkania. Czy mogę ubiegać się dodatki rodzinne wstecz? Tak. Możesz ubiegać się o retrospektywne prawo do wypłaty zasiłków rodzinnych, ale do 5 lat poprzedzających złożenie wniosku. Termin ten dotyczy wszystkich roszczeń powstałych od 1 stycznia 2009 r. Natomiast. Musisz zwrócić niesprawiedliwie pobierane dodatki rodzinne. Czy muszę zgłaszać zmiany? Zmiany w okolicznościach osobistych, finansowych i zawodowych, które wpływają na uprawnienia i ilość uprawnień, muszą być zgłaszane niezamówione do pracodawcy lub macierzystego opiekuna rodzinnego. Przykłady obejmują: • narodziny lub śmierć dziecka, wyjazd dziecka ze Szwajcarii • początek, zakończenie lub zakończenie edukacji dziecka • separacja lub rozwód i zmiany w urlopie rodzicielskim • podjęcie lub rezygnacja z pracy zarobkowej przez drugiego rodzica, jak również zmiana kantonu, w którym drugi rodzic jest zatrudniony lub mieszka w dziecko • otrzymywanie dodatków rodzinnych dla niepracujących: zmiana sytuacji dochodowej i rozpoczęcie uzyskiwania prawa do pracy. Nieuzasadnione otrzymywanie świadczeń i naruszenie obowiązków sprawozdawczych są karalne. źródło//

urodzenie dziecka w szwajcarii